Atak na Śródmieście

Atak na Śródmieście W ciągu kilku dni całe Śródmieście było jedynie zwaliskiem gruzów, wśród których tylko wąwozy gruzowiska wyznaczały dawne ulice. Krajobraz dzielnicy zmieniał się z dnia na dzień. Górujący nad Warszawą ówczesny drapacz chmur na Placu Napoleona, był jedynie dogasającym szkieletem, straszącym swym wyglądem. Wszystkie skwery były tak pokryte mogiłami, że nie było już gdzie chować zmarłych. Na ulicach roiło się od niepochowanych ludzi. Jednak w ludziach coś jeszcze zostało: na każdym podwórku był ołtarz, gdzie co wieczór, tłumy ludzi, zarówno żołnierzy jak i cywili szli na mszę. Mieszkańcy zostali poddani ciężkiej próbie, gdy niemieckie szwadrony śmierci zbierały coraz większe żniwo. Liczba ofiar wciąż rosła, a zrozpaczeni cywile zaczęli się zwracać przeciwko walczącym powstańcom. Po czterdziestu dniach morderczej walki, Armia Krajowa stanęła w obliczu klęski. Zaczęto z Niemcami negocjować wstępne warunki ewakuacji ludności cywilnej. Gdy powstańcy zamierzali już się poddać, na nowo wstąpiła w nich nadzieja.